Bogna Lewtak - Baczyńska
Artysta malarz, reżyser, kompozytor, autor, wykonawca.

Strona główna
 Dossier«
 Otrzymane
nagrody
 
 Wystawy
zbiorowe
 
 Wystawy
indywidualne
 
 Nagrania
muzyczne
 
 Książki
autorstwa
Bogny L-B
 
 Galeria i Teatr
Well Art
i osoby z nim
związane.
 
Malarstwo
 Obrazy,
grafika
i rysunek
«
 Grafiki
część 2.
«
 Prace
malarskie
z dzieciństwa.
«
Muzyka
 Wybrane
utwory
w mp3
«
 Repertuar
B.L-B
«
Reżyseria
 Sztuki
i wieczory,
staże
reżyserskie
«
 Film
Bogny L-B
«
Poezja BLB
 Wybrane
wiersze
Tom I
«
 Wybrane
wiersze
Tom II
«
 Wiersze
wieczorne
i dla dzieci.
«
Teksty pieśni
autorstwa BL-B
 Pożegnanie
Ojczyzny
K.Ogińskiego
«
 O Polskich
Ofiarach
Ludobójstwa
na Kresach
«
 'Je suis malade'
S.Lama
sł.pl. BL-B
«
 'La foule'
- 'Tłum'
z rep. E.Piaf
sł. pl. BL-B
«
 A.Chaczaturian
- muzyka
sł.pol. B.L-B
'Smutku myśli'
«
Prace teoretyczne
 Rozważania
o malarstwie.
«
Projekty
 Scenografia,
aranżacje,
ilustracje,
architektura
«
Aktualnie
 Aktualnie
i troszkę
dawniej.
«
Występy
 Dzieciństwo,
studia
i dzień
dzisiejszy.
«
 Zapowiedzi
Koncertów
i Recitali
«
Artyści z mojej
rodziny
 Balet i
Choreografia
Dagny
Baczyńskiej
-Kissas
«
 Polskie Kresy
i krajobraz
w fotografii kpt
W. Żarskiego
(Międzywojnie)
«
Dzieje mojej rodziny
 Krzysztof Kamil
Baczyński.
«
 Reduta Ordona
A. Mickiewicza
i J. B. Zaleski
«
 F. Chopin
i W.K. Stattler
«
 Blisko
Józefa
Piłsudskiego.
«
 Auschwitz
-Birkenau,
Mauthausen
-Gusen
«
 Katyń«
 Powstanie
Warszawskie
-wspomnienia
Teresy Szuch
Lewtak
-Stattler
'Mirka', 'Miła'
«
 Teresa
Lewtak-Stattler
z d. Szuch
odeszła
na wieczną
wartę.
«
 Obrona
Powietrzna
Anglii
«
 Ratowanie Żydów przez członków rodziny B.L-B - Komitet Dla Upamiętnienia Polaków Ratujących Żydów«
 List Ojca Św.
Jana Pawła II
do B. Lewtak
-Baczyńskiej
i pamiątki
z okresu Jego
Pontyfikatu
«
Powstanie Warszawskie
 Inicjatywa
utworzenia
Święta
Narodowego
1 Sierpnia.
«
IPN dokumenty
 Status
pokrzywdzonej
B. Lewtak
Baczyńskiej.
 
 Status
pokrzywdzonego
Janusza
Baczyńskiego.
 
 Odmowa
współpracy
Janusza
Baczyńskiego.
 
 Zaświadczenie
z IPN dla
Tadeusza
Baczyńskiego.
 
200-lecie urodzin
Fryderyka Chopina
 200-lecie
urodzin
Fryderyka
Chopina.
G.Ohlsson
- archiwalia
«
 200-lecie
urodzin
Fryderyka
Chopina.
koncerty
i video
«
 XVI M. Konkurs
Pianistyczny
im. F.Chopina
eliminacje - video
«
Paryż
 BL-B w życiu
artystycznym
Paryża.
«
Komunikaty i zawiadomienia
 Transporty
Polaków do
KL Auschwitz
prezentacja
publikacji
«
 Galeria 022
ZPAP
Wystawa
Bogny L-B
REQUIEM
«
 X Salon
Książki
Polonijnej.
 ZAiKS i ja.«
 Sprostowanie
nie zamieszczone
w Wikipedii
dotyczące
J.Cyrankiewicza
«
 Kupieckie
Domy
Towarowe
«
Galeria
 Archiwum
zdjęć
rodzinnych.
«
Inicjatywy urbanistyczne
 Inicjatywy
urbanistyczne
(od 1990 r.)
dla m.st.
Warszawy,
inicjatywy
plastyczne,
muzyczne i in.
Bogny Lewtak
-Baczyńskiej
«
 Plan
przestrzennego
zagospodarowania
dotyczący
Żoliborza
Oficerskiego
i Cytadeli
«
 Szkic
dotyczący
Żoliborza
Oficerskiego
i Cytadeli
«
 Szansa
dla Żoliborza
bez szansy dla
mieszkańców.
«
 Konsultacje
społeczne
Żoliborzan
dn.26.03.2009r.
zorganizowane
w Urzędzie
Gminy przez
Zarząd
Stowarzyszenia
Żoliborzan
«
Linki
 Poseł na Sejm RP dr Artur Górski z PiS. 
 Prof.zw.dr.hab.
Jerzy J.Korczak
 
 CD i MC
z recitali
i spektakli
Galerii i Teatru
Bogny Lewtak
-Baczyńskiej
 
 Wydawnictwo BL-B 
 Genealogia rodziny Baczyńskich. 
Kontakt
 Dane
teleadresowe.
«


Wiersze Bogny Lewtak-Baczyńskiej (wybór).



   dedykowane:

Moim Bliskim - Żyjącym i Nieżyjącym
oraz
pamięci Camille Claudel


   Z tomu:

''Morderca Niepoczętych''     (16.01.1989-1990)

Niepoczętym







Najkrótszy wiersz       (27-30.10.1989)


Gdy się ścina łąkę
To giną też kwiaty i pisklęta.

__↑



Przędę, przędę       (28.10.1989)



Przędę, przędę kokony
Zduszone i zamglone
Wnętrzności obłe mgły
I purpurowe sny
Glist i robaków
I chorych szpaków.
Pierwiosnki stawiam na łące.
W dzwonki niebieskie dzwoniące
Uderzam skrzydłami owadów
Jad żmij mi nie obcy dziki
I robaczywy znicz
Do czasu mdłej muzyki
Malarski kicz.
Strzelone ogniem serie
W amarant ócz
Ucz się dziki złodzieju
Czasów
Ucz.

__↑



Wroga i warcząca       (29.10.1989)



Wroga i warcząca
Przeciągam się do słońca
I grzeję brzuch.
Chłodzi me myśli giętkie
Czasów duch.
Wyciągam swoje ramiona
Po brzegu liść
Do matki swego łona
Zdumiona iść.
I robaczywy szerszeń toczy mnie
Spadają ciemne śliwy
W sady me.
I noc nastaje głucha
Do mnie przyjdź.
Ja prośby twe wysłucham
I szepnę ci do ucha
Czasu Nić.

__↑



Rzekłeś, że patrzy na cię - do E.K.

      cykl: Reminiscencje,    (27.10.1989),
      ded. Emilianowi (Kamińskiemu)




Rzekłeś, że patrzy na cię
wzrokiem bazyliszka
Zabawne
Tyś przy nim odległa dal
A ja mała
Myszka.


Żałuję, że udając śmiałość
Dotknęłam cię
I rękę moją chciałam
Cofnąć
w zawstydzenia
mgłę.


Zabawne
Że ty przy nim
odległa dal
I czas nic nie uczyni
Z nim pójdę
w życia
bal.

__↑



Do J.K. pomnożone przez dwa

      cykl: Piekło polskie,    (27.10.1989),
      ded. Jurkowi i Jagodzie (Kądzielom)




Żyj dobrze
W życiu pędź.
Zarób sobie na przyjaźń.
Bo ją straciłeś.
Ja wiem, że w życiu twoim gra
I duszy - złoto.
Więc nie rzucajmy nigdy
Przyjaźnią w błoto.
Ty jesteś złoty w środku
Ja to wiem.
I Bóg tym dobrym sercem
Natchnął cię.
Więc rozporządzaj łaską, którą masz
Przydając swemu życiu
Stały blask.

__↑



U lekarza

      cykl: Piekło polskie,    (23.10.1989)



Fora ze dwora
Nie ma pani
Nowotwora
Najlepsza to w czekaniu
Pokora.
Niech pani mnie w piętę pocałuje
Że ja panią
W ogóle
Przyjmuję.
Proszę sobie oberwać nogawkę
Abym chciał założyć słuchawkę.
Ach doprawdy jeśli powspółczuję
To może spróbuję
Dla pani zrobić cudów
Z nudów.



(Kolejny wiersz z cyklu satyrycznego Bogny Lewtak-Baczyńskiej).

__↑



Wartość miłości zależna    (20.10.1989)



Z miłości namalowałam
Przyjmie Pan ?
Nie.
To nawet miłości nie można objawić ?
Raczej nie.
A gdyby malował     ... ?
To może tak.
Wartość miłości zależna
jaki to ptak.



( Wiersz ten należy do grupy wierszy satyrycznych Bogny Lewtak-Baczyńskiej. Został on napisany po nieprzyjęciu do wyeksponowania w jednym z teatrów warszawskich daru dla tego teatru - pracy malarskiej autorki - obrazu nominowanego do wielkiej nagrody na konkursowej wystawie we Francji i dedykowanego niedawno zmarłemu reżyserowi polskiego teatru - Zygmuntowi Hubnerowi, który w tym teatrze pracował i który był profesorem autorki w czasie jej studiów na Wydziale Reżyserii w PWST w Warszawie. Trzy kropki w rzeczywistości ukrywały nazwisko - Andrzeja Wajdy. Słowo - "miłość" w wierszu jest przenośnią oznaczającą uznanie i szacunek dla pracy reżyserskiej Zygmunta Hubnera ).

__↑



Ach, pan mnie nudzi

      cykl: Piekło polskie,    (25.10.1989)
      Pewnemu Dyrektorowi (Januszowi Warmińskiemu )




"Ja muszę mieć kogoś z zaufaniem"
( Czcigodne grono durniów już uznanych )
"Ja muszę mieć kogoś z autorytetem"
( Kto dobrze rzuca w knajpie pasztetem )
"Ja mam plan już na trzy lata"
( Szaleje za mną Góra i oświata
I jestem King-Blues i teatru mistrz )
Więc żegnam panią mile
I w sadystycznych rękawiczkach.
A ja spojrzałam na czubek
swojego trzewiczka
I rzekłam :
Ach, pan mnie nudzi. Wolę tańczyć twist.
I szukać także innych ludzi
Niż klękać u stóp tego tu teatru
niuchając zatęchłego
wiatru.
Wolę twist.



( Wiersz z cyklu satyrycznego Bogny Lewtak-Baczyńskiej - ujmujący żartobliwie rozmowę z dyrektorem teatru Ateneum w Warszawie - Januszem Warmińskim - do którego na rozmowę w sprawie powierzenia jej do reżyserowania spektaklu namawiała i posyłała Bognę Lewtak-Baczyńską - co najzabawniejsze - żona Janusza Warmińskiego - Aleksandra Śląska. Rozmowa miała miejsce być może już po śmierci wielkiej aktorki, której Bogna Lewtak-Baczyńska zadedykowała obraz, zawieszony następnie za dyrekcji Janusza Warmińskiego w sali prób teatru Ateneum, co odbyło się przy uroczystym bankiecie z tej właśnie okazji. Wiersz ten opublikowany był wraz z innymi wierszami autorki w czasopiśmie "Scena" w 1991 r. ).

__↑



Nie będę się fatygowała

      cykl: Piekło polskie,    (25.10.1989)
      Ded. Kolekcjonerowi i krytykowi sztuki
      (Bożenie Kowalskiej)




"Nie będę się fatygowała dla czterech obrazów"

Trzeba było od razu
Powiedzieć, że Pani
Sztuki nie lubi
A tylko ją kolekcjonuje
Pozostając światłym jej nieukiem
I dla nauki
Na nią pluje
I na nią ze swej wysokości Pani
Się wychyla
Aż ją bardzo boli
czcigodna szyja...



( Wiersz satyryczny, napisany po próbie przekazania za pośrednictwem znanej krytyk sztuki w darze dla muzeum czterech nagrodzonych i nominowanych do nagrody prac malarskich Bogny Lewtak-Baczyńskiej ).

__↑



A jeśli poeta

      cykl: Piekło polskie,    (23.10.1989)



A jeśli poeta pisze
Co mu ślina na język przyniesie
A my to mamy
Analizować
W szkole, w domu i w lesie
A jeśli śpiewa krzywo
I może oszukuje
To może mu współcześni
Pierś orderami drapują.
A jeśli śpiewa dobrze
To często jest sam.
To jest paradoks natury.

__↑



I wy myślicie, że mnie znacie

      cykl: Andromeda,    (23.10.1989)



I wy myślicie, że mnie znacie
To jakby do studni kamień wpadł
Bez dna.
To buta moja mnie rozpycha
I we mnie łka.
Na ręce mojej stoją ptaki
I sobie mkną
Pomiędzy mężczyzn śnieżne ściany
Pomiędzy dach wasz rozepchany
Naprzeciw łzom.
Lecz często mnie ogarnia z rana
Szaleńczy śmiech
Oglądam siebie rozebrana
Bo to jest grzech.
Bujam wam nogą w ładnym bucie
I grajcie mi
Albo mi dajcie konia, a polecę
W gwiazd mych sny.

__↑



Czasów wniebowstąpienie

      cykl: Andromeda,    (23.10.1989)



Czasów wniebowstąpienie
Śpiewam
Z boskim piórem za uchem
Gniewam
Pokazuję język mój długi
I tańczę cicho ługi-bugi
Obrazobórczo dla zasługi
I na grzebieniu grając wam
Kanapkę z szynką sobie ćpam.
Na dworcu ciemnym chrapiąc śpię
Latarnie swe kołysze w mgle
I język mój bajońsko długi
W zbutwiałych miast sine szarugi
Wtapia się.

__↑



Pozdrów go ode mnie

      cykl : Reminiscencje - Pożegnanie,    (23.10.1989)



Pozdrów go ode mnie
Gdyby mi się coś stało
Albo jemu
Nie chciałam byśmy się rozstali
W gniewie na zawsze.
Kiedyś dokonałam na sobie amputacji bez znieczulenia
( Otoczenie zawsze mnie szkalowało.
Ludzie mi robili dużo zła. )
A teraz mam obolałe
Ciało
I w duszy gra.
Ten świat mnie boli
Podły jest
Biblia mnie straszy i niepokoi
Tak już jest.
Więc póki jeszcze życie nasze trwa
Wyciągam dłoń do Ciebie
I pozdrawiam.

__↑



Ten miś gryzł

      cykl : Reminiscencje,    (20.10.1989)



Miałam zabawkę
Misia
Ten miś gryzł
Ugryzł mnie aż do dzisiaj
Potem znikł
Jak psiak z misiem latałam
Tak jak nikt
Sandały swe zadeptałam
No to, cyk
Pijmy jeszcze szklaneczkę
Jeszcze dwie
I tak się miś nie dowie
Jak nam źle.



( Z wiersza tego powstał fragment piosenki wydanej na kasecie "Ogród Odrzuconych" w 1992 r. ).

__↑



O misiu, który gryzł, część druga

      cykl : Reminiscencje,    (20.10.1989)



Miś nie godny miłości
Każdy wie
Kołysać się koło misia
To jest źle
Myślałam natrę mu uszu
Kto to wie
Lecz tylko nadarłam pluszu
Zdziwił się
I od tej pory do teraz wszystko jest
Niezmienne
Tylko już jestem duży pies.



( Z wiersza tego powstał fragment piosenki wydanej na kasecie "Ogród Odrzuconych" w 1992 r. ).

__↑



Powrót kosmity       (17 i 22.10.1989)



Jesteś
Jesteś znowu
Ach, jakże się cieszę
Podajesz rękę
Patrzysz w moje oczy
I pragniesz
To przecież tak wiele
I tęsknisz ?
Na szczęście, doprawdy
Ach nie wiem już czemu
Uśmiecham się
To dobrze
Czy też dalej biegniesz
Tak, zaraz wyruszamy
Odbijam od Ziemi
I odkręcam Słońce
I parzę swe ręce
Strzelam w górę.
Jestem na wysokości trzeciej galaktyki
Czwartego roku Słońca
Ludzie śpią na Ziemi
Biegniemy po błękitach
W laguny kosmiczne
W paliwie trytanowym
Szczęśliwi choć niemi.
Rzucam moją kabinę
Rozwieram skafander
Teraz buty kosmiczne
Jeszcze rękawice
Komety się krzyżują, blade meteory
Przestrzenie mknące pylne
Tak jak błyskawice.
I kiedy lekko
Wsuwam się w skafander
I wiążę kasku zamek
I biorę lunety
To nagle okiem widzę
Biały oleander
Przypięty niemo, cicho do mojej skarpety.
To prezent. Dłoń wyciągam
Kładę go na serce
I lecę coraz dalej w milknące księżyce
Mijam czerwonych pyłów kosmiczne kobierce
Nie obcięta przez czasu plugawe nożyce.

__↑



Do ucha wam szepczę       (23.10.1989)



Rozpadła się moja muzyka
I tyka
Kapie woda w kranie
Śniadanie
Dzieci plączą się w koło nóg
Gdzie jest Bóg
Muza przysiadła na trawie
I tworzy pawie
Rozgląda się ciekawie
I słucha
Do ucha, do ucha wam szepczę
Że jestem.

__↑



Tryskał zdrowiem tarantula

      cykl : Piekło polskie,    (30.10.1989)



"Gestapowiec" tryskał zdrowiem
Schowaną w bramie przechodziło
mrowie
Do jakiego kościoła chodziła ?
Czy miłością emigracji obdarzona ?
"Kolega" opowiedział
Że w wannie ... utonęła
(skorpion chodzi po ścianie)
...Czyjaś żona...
(Pająk zrobił się tarantulą. Tarantula niektórych rozczula...)


Mrowiska się kręcą skręcone.
Wyciągam dłonie, opuszczam dłonie...
To nie tonie.
Rzęsami się zakrywam
Odpływam.

__↑



Ja to nie mogę       (17-20.10.1989)



Ja to nie mogę
Często
Chodzić do kościoła
Ale jedno czuję
Że mój Bóg mnie kocha
I kiedy pasterz pasie swe baranki
Jestem zawsze w oddzielnej
Zagrodzie
Ale Bóg mnie woła
Kiedy barwne kantyczki odbiciem dźwięczącym
Uderzają w stalle witraży z kryształu
Modlę się sama i wiem, że mój głos nie dojdzie
Do ludzi
Lecz do Boga
I On mnie wysłucha.

__↑



Psalm

      cykl : Zmarłym,    (25.10.1989)



Piszę do Ciebie list
Ojcze
Broń mnie broń
Strzelają do mnie
Czarne kule niesie dłoń
Strzelają w mą naturę
I w mój brzuch
A ja się im krzyżuję
Broniąc dwóch


Piszę do Ciebie Ojcze
Broń mnie broń
Zanieś mnie zanieś
Ojcze
W czasu toń
Wybacz mi wybacz Ojcze
Grzechy złe
Do moich młodych lat
uśmiechnij się


Piszę do Ciebie Ojcze
czuły list
Że Cię nie obroniłam
przed tym złym
Że Ciebie mi dopadły siły złe
I tak jak w Oświęcimiu
palą Cię.


Piszę do Ciebie Ojcze
czuły list
Że mi Cię nie odbierze
nigdy nikt.
Że do Twej fotografii
cicho łkam
Że Ci zrobiono w Polsce
z życia chłam.


Wybacz mi Ojcze
wybacz
Ty mnie broń
Broń mnie od złych oprawców
Aż po zgon
Wybacz mi Ojcze
wybacz
Drogę złą
Że Cię nie obroniłam moją łzą.


Broń Ojcze dzieci
Dzieci Twe
U Twoich ramion
stygnące
Broń Ojcze dzieci
Brońże nas
Bo serce gaśnie w dłoni
Gaśnie w nas.


Broń Ojcze obroń
Wnuki Twe
Kiedy się na nie mierzą
Ręce złe
Broń Ojcze broń, strzelają w brzuch
Chroń Ojcze chroń
Natury ruch.


Przyjmij do nieba Ojcze
Przyjmij je
I utul w swych ramionach
Ciałko te
Piszę do Ciebie Ojcze
Czuły list
Że potwór dziś ustrzelił
nieurodzone ptaszę...

__↑



Dwóm dyrektorom i jednemu ministrowi

      cykl : Piekło,    (23.10.1989)



Dogonić samicę
I ubić ciężarną
Wśród zwierząt się
Nie trafia
Wśród ludzi - tak.
Królowe-Pszczoły walczą między sobą
O życie
Ale samce nie zabijają
Ciężarnych
Wśród zwierząt - nie.
Wśród ludzi - tak.

__↑



Tren - daleko

      cykl : Reminiscencje,    (17.10 i 22.10.1989)
      Złym i tajnym ludziom na urzędach




Daleko, daleko
To daleko -
Zdjęłam smutek z oczu
Patrzę na twą twarz
Morderco.
Morderco i pułkowniku
Morderco nie-poczętych
Ty domu dolarowy
Ty sakwo cudzych nieszczęść
Judaszu stanowiska.
Jesteś daleko
Lecz wciąż nad tobą wisi
Całun
Całun tej śmierci.
Dosięgnę cię
I wskażę
Nie zginiesz mi
W tłumie
Twoje spaczone twarze
Kalkulacji brudnej
Dosięgnę
Tylko szatan je rozumie.
Dosięgnę
Wskażę w tłumie
Obwinę
W tym
Całunie
Który
Zsunąłeś
Na
Moje
Powieki
I teraz
I na zawsze
Teraz
I na wieki.

__↑



Czy się kiedyś uporam       (23.10.1989)



Gdy się kiedyś uporam z tym tobołkiem
Nie wiem
Czas się wspina po mnie
Jak po kwitnącym drzewie
I konam
Lub umieram ze strachu przed śmiercią
Co mnie goni
Choć żadna ze stron świata nie zapowiada
Że dzwoni
Dla mnie i niedługo
Lecz boję się chwili
Gdy mi czas utrąci
Muzykę.

__↑



Jakże mnie wołacie... śpiewać

      (25/26.10.1989)



O Dworce Nierozsądne Pośpiechu Pełne
Kalino u wejścia
I tory w polach...
Jakże wy mnie wołacie w podróże z plecakiem
Gitara u boku
I śpiewać...

__↑



I w niebie się kołysze

      cykl : Pokolenie rodziców - Martyrologia polska



Wyją, wyją we mnie alarmy
Chodzę miastem
I widzę
Dusze umarłych
Słyszę krzyki
Mknące na czasu łodydze
I nade mną tłum się przetacza
Dziki
Dzieci wyciągają ręce
Kobiety niosą
Cichnące małe rączki niemowląt
Usta otwarte
Umrzyki
I wszystko w takt dzikiej muzyki
Głód
I nasi bliscy pod murem stoją
Chłód
Ręce wzniesione
Jak zastygłe rzeźby
Wizja nie chce się zburzyć
Trwa
I nieprzerwanych salw złowrogi
Koncert gra.
Rażą mnie bloki, które rozsiadłe
Stoją
Na miejscu czyjejś krwi
I zapach dawnej pachnącej kuchni
Dochodzi mi
Idą, idą umrzyki po trąbach niebieskich
Chmur kęp
I tapet
Ciepłych ich domów
Na wietrze chwieje się strzęp
Rodzin całe zastępy odeszły w pył
I w niebie się kołysze
Chóralny śpiew bez sił.


Wszystko, wszystko skrzętnie zaczesano.




( Wiersz ten stał się kanwą pieśni Bogny Lewtak-Baczyńskiej p.t. "Alarmy" dedykowanej martyrologii polskiej i żydowskiej i wydanej na kasecie "Ogród Odrzuconych" (1992) i na CD "Zaklęty Ogród Wyklętych i Odrzuconych" (1997) oraz wykonywanej często przez nią publicznie ).

__↑



Jest wyjątek

      cykl : Pokolenie rodziców - Potomkowie,    (20.10.1989)



A człowiek ma prawo
Do jakiejś pamięci
Chce się wejść,
Do tych mieszkań i domów
Nie istniejących
I pokojów gościnnych
Które trwają
W przestrzeni.
Kobiety są uwiązane
Ograniczone przez mężczyzn.
Jest jeden wyjątek
Który znam.
Na balkonie czasu
Wyciąga ręce z atłasu
I krzyczy sam.
I wiem, że kocha
I walczy.
Takiego szanuję
Godny jest.
Pomnik zbuduję
Dla jego światłej pamięci
I inności
I chciałabym ocalić
I chronić
Ile sił.
Jest.
Przy mnie.
A ja jestem czasu pył.

__↑



I on mi towarzyszy - Piosenka - II

      cykl : Potomkowie rodziców,    (20.10.1989)



I on mi towarzyszy
W ciszy
Która jest.
I szept jego słyszę -
Kocham cię.
Nie dorówna mu wcale byle ktoś
Mknę do niego przez fale
Po to coś.
To jedyny, w którym boskie serce gra
I człowiek
Na dodatek mężczyzna
Do dna powiek.
Gdyby nie to, że mnie kiedyś
Ugryzł ktoś
Szybciej może bym wchłonęła owo coś.
On mnie broni przed sforą wściekłych psów
Ja krzyżuje przed nim ręce
Broniąc snów.
On jest piękny jak Bahama wyspy cień
On daruje
Bo on czuje każdy dzień.
Że mnie przez przypadek ugryzł ktoś
I że nie był to ciekawy wcale
Gość.

__↑



Obraza

      cykl : Reminiscencje,    (25.10.1989)
      Ded. Jurkowi

WIERSZ WYRÓŻNIONY W OGÓLNOPOLSKIM
KONKURSIE POETYCKIM



I on powiedział, że mi przebaczy
Nie-dziewicę

Idiota !

Jakby w świata tunice
Chciał zamknąć bryłkę złota.
Jakby w świata łunie
Strzelał do mew
Jakby rybitwy dzikiej topił śpiew
Jakby chciał skalkulować ciszę
I wymierzyć aptekarsko czas
Jakby liczył dzieła na metry
Trzy funty, dwa heksametry
A mnie zamieniał w gaz.
Jakby on rozumiał ud rozwarcie
I jakby skubał piewców brody ryże
I pojął rąk aksamit i ciał zwarcie
Po to by w akwarium zamknąć przeoryszę.
Jakby umiał mi wymodlić ciche śpiewy
Od Ewy do Adama i do Ewy.
Wszystko puste i on też !
Biblia dźwięczy głucho
Przelewamy studząc ze szklanki do szklanki
Wesz.
Stukając tamburynem w ucho.
Nie porównuj wielkich wzlotów ócz
Do kunsztu prostytutek
I do namiętnych ud tancerek z Singapuru
Precz od mojej miłości bo ugryzę
Mio sole, your name is Guru
Ani spirytualizmu
Do za pieniądz miłosnego altruizmu.
Oto jestem !
Jakbyście chcieli miłość wtłoczyć w chłam
Jakby martwy papier mógł gwarantować
Wam
Miłosny dźwięk oddechu
Tego mojego
Grzechu.
A dziewictwo - czystość i posłannictwo.
Idą brudne dziewice w trenach swoich welonów
A czyste zalotnice biegną szalone
po schodach
Waszego
domu.
I ważą piwo. Grzane z goździkami.
Jeżdżą na miotle i upijają się kuflami.
........................ on mi przebacza !
A do cholery z wami !
Wbijam ci w wargę cierń
Żeś chciał dotknąć Błękitu
i Boskich Ośnieżonych Szczytów
Chcąc - nie przebaczam, nie !
Ubabrać je.

__↑



Stoi brudna       (25.10.1989)



Stoi brudna i kołysze nogą
Biodra cień
Wylewa się biustu obmierzły balast
Na czarną siateczkę falbanek stanika.
Brzuch jak plaster
Czasu deszcz i chłodna ulica
Odbita w jezdni szronie
Huśta się koło niej. Tyka
Czoło jak alabaster
Nocna liryka. Wklęśnięte usta i zjadliwość ócz.
Zwilżone miękko wargi i smród spalin
Nogi jak halabardy
Pośladki jak kokardy
A włosy - włosy pewnie wygolone. Płonie.
Wśród świateł nocy - czka.
I wzrokiem cię pożera
I trąca bokiem
Zamyka i rozwiera jak płetwa rekina
Faluje
Obcas jej stuka. Kiełbasę żre
A na jej lisim ogonie
W paryskiej ulicy wionie
W chuci ciemnym lampionie
Jej czarne sexy de...

__↑



Laguna biała

      cykl : Miłość,    (25.10.1989)



Laguna cała kołysała się
na oceanie
Biała
Niepokojąco się wbijała w chmury
Połykając pieniste grzyw fale lazury
Skowytem ptaków
Ponury księżyc sunął
na blaskach katafalków
A ja śpiewałam mrucząc słodko pieśni Azteków
Atlantów i alków ...

__↑



O Ukraino, pola białe

      cykl : Piekło,    (26.10.1989)



O Ukraino, pola białe
przestrzenie niezmierzone
O Twoje dzieci chore
chore porzucone
Twojej jawiry, żenki i roztocze
Na co teraz spojrzą Twoje smutne oczy ?
Kiedy fala atomów rzuciła na kolana
ten piękny raj.
Urodzaj. W jarzębiny ubrany.


O ściegi, ściegi białe dróg i chmury
I konie ujeżdżone w chutorach siwych
Trzeba się będzie teraz grzywy gór
Chwycić i tysiąclecia trwać
W obłokach z góry.

__↑



Babcia ś p i . . .       (27.10.1989)



Babcia opowiada Włodzimierza blask i sadów toń
Babcia zbiera rydze i biegnie poprzez miedze
przez leśną błoń.
Babcia gotuje konfitury
Babcia śpi.
I z loków jej fryzury
czarne piękne kontury
wyłaniają się.
Babcia nuci dumek słodki ton.
Babcia leczy szpaka ręką swą.
Babcia karmi psa.
Babcia głaszcze główki. Śmieje się do krzyżówki.
Wpada w perfum i apaszki
mgłę
obwija się.
Jadamy czekoladki z Cyryla ręki gładkiej
Babcia trwa.
Babcia w oparach kuchni
Babcia drży.
I z siwej jej fryzury
szlachetne jej kontury
wyłaniają się.
Babcia ś p i . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .



( Wiersz ten jest o poświęcony oddanemu Polsce i rodzinie życiu mojej wspaniałej babci Ireny Szuch z d.Tkaczyńskiej. Była jeszcze druga wersja zakończenia - ostatnie zdanie miało brzmieć :

Babcia śpi...... wiecznym snem ...................... )

__↑



Do JTB

      cykl : Miłość,    (27.10.1989)



Jesteś najpiękniejszą strofą
Jaką znam
Przy Tobie chcę trwać...
Zanoszę Ci serce i urodę
I spijaj miody młode
Z moich warg
A kiedy Cię skrobnę cicho
Dźwięczysz Ty
I przez różańce U-ka-i-medy
Przez mgły i cuda
ludzkie biedy
W iluminacji ostrą stal
I w żagli Twoich morską dal
Do mego serca dalej...
Pal !

__↑



Piosenka - bo gdy kiedyś spojrzałam

      cykl : Miłość,    (23.10.1989)



Bo gdy kiedyś spojrzałam w chabrów toń
W tańcu z bliska dotknęłam Jego dłoń
Mimo, że był żeglarzem z obcych stron
Powiódł mnie przed ołtarze


Piękny on.


I spojrzeniem niebieskim ranił mnie
Tak jak z chłodnych witraży - odtąd śpię
Onieśmielił mnie bardzo Jego czar
W oczach Jego ujrzałam uczuć dar
Umiał kochać i cierpieć kiedyś tam
Więc do Jego miłości
Cicho szłam.


A on tanecznym krokiem wodził mnie
Poprzez chmurne obłoki
Bawił się.


Aż się zgubił po drodze
W zbożu tym
I popłynął z tych ognisk
Wspólny dym.


I odtąd skacze ten strumyk po kamieniach
I amarant czasu go nie zmienia.


On Poetą czasu. Ciepło mu
Od tych uczuć z atłasu
aż bez tchu.

__↑



Czy to rozśpiewanie ...

      cykl : Potomkowie rodziców,    (27.10.1989)



I czy to chmur konanie
Czy to rozśpiewanie
Czy to świateł miast spokojny brzask
Czy to na horyzoncie bledną łuny
I pełnej tajemnic górskiej nocy trzask...


Czy to są w mgłę spowite sine wsie...
I księżyce wsparte na opłotkach
Gdzie rondel w noce gwiezdne spieszy się
Do miauczącego i czarnego kotka...


Nawet was nie pamiętam
Ani waszych twarzy.


I sznurem gęsi suną w kur i kaczek tłum
A wiadro spada w studnię płytką grając krwawo...
I w takie letnie i jesienne dni płyną
Czernie chryzantem nad Warszawą. Żar trzeszczy. Pali się i rwie.


Przez astrów pola sunę niosąc drogie cienie
O parabellum chromy diadem tnie
Gdy się czasem opowiadać chce wspomnienie Mamie
I węży splot Pandory wysypuje się...


Przewracam Tacie sanie lub na koniu mknę przez pola
Przez zboże Słońca do zachodu gnam
A luźne siodło nagle mi się zsuwa z konia
I wiatr za lejce zamiast lejców mam.


A kąkole, chabry i zające
Pną się cicho miękko do mych ust
I tulą me kolana gdzieś na łące
Złociste włosy kryją krągły biust.


Sukienka się obciąga nieporadnie
Maciejka sunie nocą w okna toń
Upaja mnie gorąco i namiętnie
Jej słodka duszna, letnia, miła woń...


Wyciągam ręce, skaczę, biegnę w pola
Lub śpiewam siłę płuc na cały głos
A wieczorami tańczę i rzępolę
sunąc w młodości dzikiej
lila wrzos.


O wszystko, nic nie zapomniane
Na harfach oczu tony me
Fruwając szybko do błękitu
Toboły lat na barkach
dźwigam swe...
Więc Salve...




( Wiersz ten jest wspomnieniem wakacji na obecnych Kresach polskich pomiędzy szkołą podstawową a średnią w gospodarstwie pp Żelichów i u cioci Maryli, Szmidt z d.Tkaczyńskiej w Tomaszowie Lubelskim - gdzie dojechali do autorki z namiotem koledzy. Wspomnienia te przeplecione są skojarzeniami widzianego pejzażu ze wspomnienia rodziców autorki - tragicznymi wspomnieniami mamy autorki z Powstania Warszawskiego i z ostatnimi miłymi wspomnieniami przedwojennymi jej ojca /więzionego i torturowanego na Zamku Lubelskim, w Auschwitz i Mauthausen, który stracił całą rodzinę/ z jego dzieciństwa. Wiersz ten stał się kanwą piosenki nagranej w 1991/2 i zrealizowanej na CD w 1997 r. - "Zaklęty Ogród Wyklętych i Odrzuconych" )

__↑



Spójrz jacy są

      cykl : Dedykowane Camille Claudel,    (10.11.1989)



Można zadeptać wiersze
gdy będą nie w smak Wielkim tego Czasu
Jeśli będą niezgodne z ich filozofią
nie zostanie z nich pył
Obśmieją je i spalą
Powiodą płaskie umysły po sobie znajomych równinach
Bo niedobrze jest budzić
czuwanie...
To byłaby agonia różnych karier
a może programów...
Wszystko musi być tak jak sobie umyślili.
Niewygodną - Skasować - Na zawsze.
Nikt nie pozna jej dzieła. Pokłonili się Bogu i komunizmowi
Odmówili codzienne Zdrowaśki i plena.
Wszystko już dobrze. O drugiej obiad. O trzeciej
Zwołuje się senat.
Ptaki na drzewie.
Słońce na szybie.
Ocean.
Umarła.
Przez miasta toń huczą spaliny silników spokojnie trując
Naszą ekologię.
Na ulicy mężczyzna lub tajniak kopie miarowo ciężarną
Studenci uczą się z czaszki z Oświęcimia
Beatowiec podziwia abażur ze skóry...(ludzkiej)...
I mydło...z tłuszczu...(ludzkiego)...
Spójrzmy. Tacy jesteśmy. Oto człowiek i jego historia.


__↑


Copyright © 2007 Well-Art       All rights reserved ! ®