Bogna Lewtak - Baczyńska
Artysta malarz, reżyser, kompozytor, autor, wykonawca.

Strona główna
 Dossier«
 Otrzymane
nagrody
 
 Wystawy
zbiorowe
 
 Wystawy
indywidualne
 
 Nagrania
muzyczne
 
 Książki
autorstwa
Bogny L-B
 
 Galeria i Teatr
Well Art
i osoby z nim
związane.
 
Malarstwo
 Obrazy,
grafika
i rysunek
«
 Grafiki
część 2.
«
 Prace
malarskie
z dzieciństwa.
«
Muzyka
 Wybrane
utwory
w mp3
«
 Repertuar
B.L-B
«
Reżyseria
 Sztuki
i wieczory,
staże
reżyserskie
«
 Film
Bogny L-B
«
Poezja BLB
 Wybrane
wiersze
Tom I
«
 Wybrane
wiersze
Tom II
«
 Wiersze
wieczorne
i dla dzieci.
«
Teksty pieśni
autorstwa BL-B
 Pożegnanie
Ojczyzny
K.Ogińskiego
«
 O Polskich
Ofiarach
Ludobójstwa
na Kresach
«
 'Je suis malade'
S.Lama
sł.pl. BL-B
«
 'La foule'
- 'Tłum'
z rep. E.Piaf
sł. pl. BL-B
«
 A.Chaczaturian
- muzyka
sł.pol. B.L-B
'Smutku myśli'
«
Prace teoretyczne
 Rozważania
o malarstwie.
«
Projekty
 Scenografia,
aranżacje,
ilustracje,
architektura
«
Aktualnie
 Aktualnie
i troszkę
dawniej.
«
Występy
 Dzieciństwo,
studia
i dzień
dzisiejszy.
«
 Zapowiedzi
Koncertów
i Recitali
«
Artyści z mojej
rodziny
 Balet i
Choreografia
Dagny
Baczyńskiej
-Kissas
«
 Polskie Kresy
i krajobraz
w fotografii kpt
W. Żarskiego
(Międzywojnie)
«
Dzieje mojej rodziny
 Krzysztof Kamil
Baczyński.
«
 Reduta Ordona
A. Mickiewicza
i J. B. Zaleski
«
 F. Chopin
i W.K. Stattler
«
 Blisko
Józefa
Piłsudskiego.
«
 Auschwitz
-Birkenau,
Mauthausen
-Gusen
«
 Katyń«
 Powstanie
Warszawskie
-wspomnienia
Teresy Szuch
Lewtak
-Stattler
'Mirka', 'Miła'
«
 Teresa
Lewtak-Stattler
z d. Szuch
odeszła
na wieczną
wartę.
«
 Obrona
Powietrzna
Anglii
«
 Ratowanie Żydów przez członków rodziny B.L-B - Komitet Dla Upamiętnienia Polaków Ratujących Żydów«
 List Ojca Św.
Jana Pawła II
do B. Lewtak
-Baczyńskiej
i pamiątki
z okresu Jego
Pontyfikatu
«
Powstanie Warszawskie
 Inicjatywa
utworzenia
Święta
Narodowego
1 Sierpnia.
«
IPN dokumenty
 Status
pokrzywdzonej
B. Lewtak
Baczyńskiej.
 
 Status
pokrzywdzonego
Janusza
Baczyńskiego.
 
 Odmowa
współpracy
Janusza
Baczyńskiego.
 
 Zaświadczenie
z IPN dla
Tadeusza
Baczyńskiego.
 
200-lecie urodzin
Fryderyka Chopina
 200-lecie
urodzin
Fryderyka
Chopina.
G.Ohlsson
- archiwalia
«
 200-lecie
urodzin
Fryderyka
Chopina.
koncerty
i video
«
 XVI M. Konkurs
Pianistyczny
im. F.Chopina
eliminacje - video
«
Paryż
 BL-B w życiu
artystycznym
Paryża.
«
Komunikaty i zawiadomienia
 Transporty
Polaków do
KL Auschwitz
prezentacja
publikacji
«
 Galeria 022
ZPAP
Wystawa
Bogny L-B
REQUIEM
«
 X Salon
Książki
Polonijnej.
 ZAiKS i ja.«
 Sprostowanie
nie zamieszczone
w Wikipedii
dotyczące
J.Cyrankiewicza
«
 Kupieckie
Domy
Towarowe
«
Galeria
 Archiwum
zdjęć
rodzinnych.
«
Inicjatywy urbanistyczne
 Inicjatywy
urbanistyczne
(od 1990 r.)
dla m.st.
Warszawy,
inicjatywy
plastyczne,
muzyczne i in.
Bogny Lewtak
-Baczyńskiej
«
 Plan
przestrzennego
zagospodarowania
dotyczący
Żoliborza
Oficerskiego
i Cytadeli
«
 Szkic
dotyczący
Żoliborza
Oficerskiego
i Cytadeli
«
 Szansa
dla Żoliborza
bez szansy dla
mieszkańców.
«
 Konsultacje
społeczne
Żoliborzan
dn.26.03.2009r.
zorganizowane
w Urzędzie
Gminy przez
Zarząd
Stowarzyszenia
Żoliborzan
«
Linki
 Poseł na Sejm RP dr Artur Górski z PiS. 
 Prof.zw.dr.hab.
Jerzy J.Korczak
 
 CD i MC
z recitali
i spektakli
Galerii i Teatru
Bogny Lewtak
-Baczyńskiej
 
 Wydawnictwo BL-B 
 Genealogia rodziny Baczyńskich. 
Kontakt
 Dane
teleadresowe.
«


Relacja dla "Komitetu Dla Upamiętnienia Polaków Ratujących Żydów".


Relacja dla Komitetu Dla Upamiętnienia Polaków Ratujących Żydów (fragmenty relacji pozytywnie zaopiniowanej przez ś.p. prof. Tomasza Strzembosza. Relacja oczekuje na publikację w ramach zbiorczego wydania przygotowywanego przez powyższy Komitet):

"...pozwalam sobie zgłosić do Państwa archiwum ...osoby z mojej rodziny, które przyczyniły się swoją postawą do uratowania /.../ obywateli pochodzenia żydowskiego i Żydów. Są to:


Aleksander Szuch
1/ Aleksander Szuch (ok.26.01.1896 -11.06.1990), mój dziadek ze strony matki, urodzony w Warszawie, syn Feliksa i Konstancji z Sadowskich /.../, członek POW, legionista, w okresie wojny polsko-bolszewickiej walczy w II Pułku Ułanów, odznaczony za rok 1920 Srebrnym Krzyżem Virtuti Militari, Medalem Niepodległości, Krzyżem Walecznych (dwukrotnie), w czasie II wojny światowej należy do Organizacji Wojskowej "Wilki" razem z żoną Ireną z domu Tkaczyńską, ps. "Halszka" i z naszym olimpijczykiem Januszem Kusocińskim, z ramienia organizacji i samorzutnie niosą pomoc Żydom. Aleksander Szuch zostaje w 1943 r. aresztowany i osadzony w Gestapo w Alei Szucha, potem na Pawiaku, wywieziony do Oświęcimia nr 139419 i Natzweiler nr 16169 gdzie poddawany był eksperymentom. Po wojnie w jego mieszkaniu przy ul. Noakowskiego 12 m. 67 był punkt przerzutowy WiN. Aleksander Szuch jest wymieniony w książce Zdzisława Łukawskiego "Pozycje bez okopów" Wyd. Książka i Wiedza 1971 r.. A oto znane fakty z relacji mojego dziadka Aleksandra Szucha i mojej matki Teresy Lewtak-Stattler z domu Szuch, łączniczki batalionów "Parasol" i "Żubry". Rodzina moja na początku wojny mieszkała przy ulicy Leszno 117, a z powodu aresztowań w organizacji dziadka Aleksandra Szucha, przeprowadziła się wpierw na Woronicza 4 - III p., a potem na parter (dom hrabiny Zabiełło), a następnie na ul. Noakowskiego 12 m. 67, gdzie nawet nie była zameldowana.Mieszkanie to należało do rodziny Landau' ów, która szła do Getta. Dziadek płacił im za udostępnienie mieszkania odstępne. A oto fragment przygotowywanej do druku /.../ relacji mojej matki: "Mieszkanie to było znane wielu osobom, bo często odwiedzały nas kilkunastoletnie (żydowskie) dzieci, dzwoniły do drzwi, wystraszone stały i nic nie mówiły. Mama (Irena Szuch z d. Tkaczyńska ps. "Halszka") dzieliła się z nimi tym co miała - chlebem, talerzem zupy. Na rogu Noakowskiego stał zbombardowany dom - gnieździły się w nim uciekające z Getta dzieci. Mama gotowała sagany zupy, a ojciec (Aleksander Szuch) zanosił ją w ruiny w blaszankach po marmoladzie (wielkości wiaderka). Za pomoc Żydom /.../ groziła kara śmierci" (Teresa Lewtak-Stattler). A oto fragment relacji ś.p. mojego dziadka Aleksandra Szucha spisana z zarejestrowanych na taśmie z dn.12.06.1989 r. wspomnień (na rok przed jego śmiercią...): "Żydom tośmy pomagali bardzo, w ogóle szkoda gadać...( ...miał na myśli, że pomagaliśmy jako naród)... Babcia (Irena Szuch) poszła do dentystki. I prosiła dentystka żeby załatwić papiery. Dużo roboty, dowody osobiste, metryki. Pojechałem na Radiową. Trzeba było płacić kupę pieniędzy, Marszałkowska 36. Tatarski z kolegą, jeszcze trzy osoby - i pracowali tam na dowodach osobistych. Nie miała rodzina co jeść, to trzeba im było płacić. Za dwie osoby - Żydówki zapłaciłem 800 zł, bardzo dużo /......./ 800 zł dopłaciłem do tego co on mógł dać. Z nim (Aron Pinkas) to miałem trudności. Ona (żona Arona Pinkasa) przyszła z synem. Był oddział w magistracie, który zbierał (i wydawał) dowody. /......./ Mówię im: "Wszystko macie gotowe, idźcie, odbierzcie". Oni bali się iść "Nie pójdziemy, boimy się". Stali. Taka była apteka. W tym domu był ten oddział (urząd). Stali pod tym i bali się iść. Byli bardzo podobni do Żydów i się bali. Ona była nauczycielką. Widzę, że oni stoją, panie, już godzinę czasu, cholera mnie bierze, więc mówię: "Dajcie, to ja pójdę". Wezwanie mieli. Szczęście miałem, znajomego spotkałem. "Słuchaj, kolego, nie mogą przyjść osobiście, proszą żebym im je przyniósł. Proszę mam tu ausweis". A on się domyślał, że to Żydzi, cholera. Dał mi dowody. Ja im dałem dowody, sam odebrałem, wszystko załatwiłem sam i odebrałem sam, bo akurat takie szczęście miałem, idzie (przyp. aut. -urzędnik magistratu) piechotą po południu, wychodzi z biura, spojrzał, że to Żydzi, myślał może, że ja zarabiam, a ja sam dałem pieniądze, bo miałem dwie koncesje, jedną za organizację, a drugą za siebie inwalidę./.../ A on mnie oszukał ten Żyd. Ale on mnie okradł. On mnie okradł zaraz po wojnie - "Pan zarobi kupę pieniędzy i ja zarobię". Szukałem go pół roku. Pojechałem do Łodzi (przyp. do żony Arona Pinkasa) Piotrowska 37, II p.. Już był po rozwodzie. "Ja już go nie widziałam". Ja go (potem, po 2 latach) spotkałem, to chciał uciec, złapałem go za rękę, "Ożeniłem się, wszystko wydałem" - złodziej, uratowałem życie całej jego rodzinie. Co mu zrobię? Zabiję go? Nic mi nie zostało. Wróciłem do Warszawy. Poszedłem do tramwaju /.../. Dałem dowody, zapłaciłem. Wytworne panie, blondynki tlenione, ubrane po polsku, ładne Żydówki, lewe dowody. Jak złapali to kula w łeb na miejscu. Chcieli jeszcze więcej (przyp. aut. - dowodów) jeszcze więcej, to musiałem jechać pod Warszawę do Radomia bo taniej, "ile to kosztuje?" - "nie, proszę pani to nie kosztuje nic". Ona była taka zdziwiona. Jeszcze jednym załatwiłem dowody. Ratowałem Żydów. Dawałem zupę na ulicy. Wynosiłem. Przechodził posterunek, zobaczył, to od razu strzelał w łeb. To ryzyko...../...../ Żyd we wrześniu /1939 r./ w Ostrogu ul. Halszki 40 naprzeciw ruin Pałacu Ostrogskich. Ogrodzony cokołami ogród. Tam był dom. Mieszkał weterynarz, który pracował w magistracie. Dużo rzeczy wiedział....Żyd wszystkich pokazywał...jak się płaszczył, przypodobywał. Wszystkich zabrali do Rosji. Ja patrzę, a on prowadzi do wszystkich. Żydzi do Ruskich: "Witaj, Rossija". Nie było ani jednego co by nie wyszedł ze sklepu i nie witał. Weterynarz obudził mnie w nocy: "panie, strzelają!" /.../ i nas wyprowadził w nocy na ścieżkę. Jak myśmy przyjechali do Kleeberga to był ostatni dzień bitwy. Już nie było naboi. Kleeberg powiedział, że musimy kapitulować. Tam spotkałem Postępskiego (przyp. aut.- mjr ps. "Siwy", zginął w Oświęcimiu)... /.../ Tu warto jeszcze dodać, że jedne z dokumentów dziadek mój odebrał kiedyś z magistratu dla Polaków pochodzenia żydowskiego szachując urzędnika /.../ bronią./...../ "Bym dostał w czapę, jak on się nazywał /.../tylko mnie ostrzegł, wyszedł na ulice i tak machał żeby nie chodzić na zakład /urząd,.../, wiedziałem co to znaczy. Czekali na mnie gestapowcy". /.../ I inna relacja z Oświęcimia: "to był Francuz, może Żyd. Myśmy w szeregu stali i deszcz lał. Błoto takie. Jego chorego przywieźli i rzucili go w to błoto. I on tak tymi ustami. Nie mogłem patrzeć. Stałem przed nim może krok, cholera. Nie mogłem patrzeć jak on kona i tak zachłystuje się tym błotem. Wyskoczyłem (z szeregu) i przewróciłem go na plecy. Całe szczęście, cholera, że nikt mnie nie wydał, to by mnie zabili./.../ doły wykopali, gałęzie wrzucili, czyms polali i Żydów tam wrzucali zabitych, rannych w te rowy, palili. Ludzie pozbawieni uczuć./...../ Nie wolno patrzeć./.../ Chorowali (o Polakach i innych narodowościach) na biegunkę czerwoną, straszna choroba...to podjeżdżało samochodem codziennie i wrzucali pięćdziesięciu, sześćdziesięciu za głowę i za nogi na wóz nago, nago, tych trupów, takich, a między innymi i żywych też, takich na wykończenie i do pieca, do pieca, cholera... Oświęcim to była jedna wielka zbrodnia./.../To potwory, potwory. Nie wiedziałem, że tacy ludzie są na świecie...Widziałem jak dzieci, małe główki roztrzaskał o ścianę... /........./ Wozili mnie z Pawiaka na Szucha. Oj, miałem taki wypadek, myślałem, że w czapę /dostanę/...Zostawili mnie jednego, tylko jednego na Szucha. To godzina już pewnie była szósta. O szóstej godzinie sam jeden i sami Żydzi./.../ I taki był Żyd w samochodzie. Ciężarowy samochód. Nazywał się Szwarc. Adwokat. Adwokat, panie. On tak do mnie mówi: "Może pan ma papierosa?", "Ja nie palę", "nie ma pan?", "Ja bym chętnie panu dał, ale nie palę papierosów". Nie wiem jak on zaczął ze mną rozmawiać: "wie pan co? Ja mam do pana zaufanie, ja mam żonę z dzieckiem, która jest na Grzybowskiej, u stróża /.../ ,ja się nie boję śmierci, ja się nie uratuję, ja wiem o tym" , bo on był w organizacji i mówi tak: "proszę pana, jakby pan chciał zrobić mi przysługę, może pan wyjdzie, ja nie wiem czy pan wyjdzie, może pan wyjdzie jak pan nie ma nic ciężkiego to pan wyjdzie", dał mi brylant taki, ale nie duży, może karat, trudno tak określić jak się w ręku ma. Mówi: "pan da brylant żonie" mówi "mojej żonie". Powiedział mi jak się nazywa, wszystko. Szwarc, on się nazywał adwokat Szwarc. No i ja nie chciałem wziąć, myślę sobie, cholera, panie, gdzie ja to wezmę. Mówię: "panie, to trudna sprawa, bo mnie to też, kochany, może spotkać to co pana, widzi pan", "Nie, pana to na pewno nie zabiją, pana to na pewno nie zabiją". Tam było dużo Żydów, takich zagranicznych...Biała broda, miał tyle lat może co ja, może więcej, może 80...tak go, cholera, kopnęli...weszło dwóch do środka gestapowców i tak go nogą../.../.On tak na twarz upadł, upadł do tego samochodu. To łotry, cholera, panie, jak oni tych ludzi mordowali. Potem "raus !!!" na mnie, cholera, panie, ja uskoczyłem z samochodu i ręce do góry i twarzą do ściany tak stałem, cały czas, cholera przy drzwiach, przy wejściu do tego więzienia. Tak sam. No i tych Żydów wyprowadzili od razu w gruzy./...../ i ubrania przynieśli. Kazali im się rozebrać, rozstrzelali i ubrania zabrali /.../ szkoda było tych Żydów, cholera, panie, niewinni ludzie, zdaje się z Belgii, zza granicy...jeden był Szwarc z nimi z Warszawy. Myślałem, że mnie wyprowadzą z nimi razem, ale Szwarc powiedział, że nie, pana na pewno nie. Co to była za męka, cholera...Niemcy to wszystko.../.../ Z tym brylantem poszedłem do kąpieli (przyp. aut.- w Oświęcimiu) i tam rewidowali cię.../.../ ...i Rosjanie oni rewidowali cię tak, cholera, umiejętnie, że nawet żebyś chciała schować zapałkę to nie schowasz. Zabrali, panie, gdzie tam, od razu zabrali...po każdym badaniu do kąpieli nas brali. Do dezynfekcji, cholera, dezynfekcja, woda na pół zimna. Dezynfekcja, cholera.../.../". Mój dziadek Aleksander Szuch szukał po powrocie z obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu i Natzweiler pod wskazanym adresem rodziny adwokata Szwarca żeby wszystko im opowiedzieć, ale nikogo wtedy ani później nie znalazł /.../.


Irena Szuch
z d. Tkaczyńska
2/ druga osoba to - Irena Szuch z domu Tkaczyńska (09.07.1909 -21.04.1981) ur. we Włodzimierzu Wołyńskim, harcerka z Kresów, w czasie wojny razem z w/w mężem Aleksandrem Szuchem w Organizacji Wojskowej "Wilki" i razem z naszym olimpijczykiem Januszem Kusocińskim rozstrzelanym w Palmirach, ps. "Halszka", odznaczona za okres wojny, wspomagała w czasie Powstania Warszawskiego szpitale i kuchnię powstańczą, ratowała życie rannym transfuzjami własnej krwi. W opisie pomocy udzielanej przez moją rodzinę Żydom jest opis pomocy z narażeniem życia głodującym żydowskim dzieciom, poprzez dzielenie się z nimi resztkami własnego jedzenia - czasami w domu był tylko kisiel./.../ Babcia Irena Szuch, wtedy jeszcze młoda, niewiele ponad 30-letnia kobieta, gościła dzieci żydowskie w domu kiedy tylko zapukały do jej drzwi i ofiarowała im co tylko mogła, głównie jedzenie. Gotowała zupę /../...razem, wynosili ją do kryjówki żydowskich dzieci./.../ Obok krążyły posterunki. Natychmiast zabijali każdego, który się pojawił z chęcią pomocy./.../ Teresa Lewtak-Stattler tak relacjonuje wspomnienie swojej matki /.../ Ireny Szuch: "/.../ Obok nas mieszkali państwo Czerwińscy - Żydzi z Francji. Mieli trzyletniego synka Filipka /.../ Filipek przychodził do nas i pytał: "czy pani sąsiadka kocha dziecko?". Dziecko to już wiedziało, że są ludzie, którzy nie kochają dzieci./.../ Sąsiedzi przygotowywali się do getta. Mama (Irena Szuch) chciała zatrzymać Filipka. Pani Czerwińska zastanawiała się /.../ ale jeszcze nikt nie wiedział jaki dramat i kiedy rozegra się w tym mieście i tym kraju. Poszli razem i nie zobaczyliśmy Filipka już nigdy" /......./ Na wiosnę 1944 r. na Noakowskiego i sąsiednich ulicach pojawiło się gestapo. Robili obławę. Do naszego mieszkania Noakowskiego 12 m. 67 ktoś nerwowo zapukał. Moja babcia Irena Szuch otworzyła. W progu stał ranny Żyd. Babcia opatrzyła jego ranę i udzieliła mu schronienia na czas kiedy gestapo krążyło po domach i ulicach. Użyczyła mu ubrania po moim dziadku Aleksandrze Szuchu, który już w tym czasie po ciężkich przesłuchaniach w osławionym "tramwaju" na Szucha, był w Oświęcimiu. Nakarmiła go. Przybysz był zarośnięty, zmęczony i postrzelony przez Niemców. Kiedy niebezpieczeństwo obławy minęło, babcia umożliwiła ukrywającemu się u niej, ucieczkę z szóstego piętra, specjalnym zakamuflowanym wyjściem ewakuacyjnym w kierunku hali na Koszykowej ratując mu w ten sposób życie. Człowiek ten wdzięczny za ocalenie odnalazł babcię po wojnie. Mieszkał w Ameryce. Chciał się babci rewanżować za ocalenie, czego babcia nie przyjęła /..../.


z lewej Irena Gumińska, z prawej wuj
Ignacy Głażewski.
3/ trzecia osoba to moja ciotka, siostrzenica mojego dziadka Aleksandra Szucha - Irena Rola Gumińska (przyp. aut.- herbu Rola), po wojnie I v - Krzyczkowska, II v - Szostek (1906-ok.1986), ur. w Warszawie, córka Tadeusza i Heleny z Soughów /.../ absolwentka Wydziału Prawa Uniwersytetu Warszawskiego, w czasie wojny pracownik Delegatury Rządu na Kraj, narzeczona kpt. Pawła Hatt'a z GISZ, który wpierw walczy we Francji, potem z armią przepływa do Anglii, gdzie pozostaje na zawsze. Irena Rola Gumińska bierze udział w akcji "Żegota". Ratuje palestrę, przeprowadza kolegów prawników Żydów przez Sądy na Lesznie z Getta Warszawskiego. Przechowuje również cichociemnych. Pseudonimy "Ciotka" i "Dźwignia". Irena Rola Gumińska jest wymieniona w książce "Agatona" Stanisława Jankowskiego "Z fałszywym ausweisem w prawdziwej Warszawie". Potem była uczestniczką Powstania Warszawskiego i więźniem obozu niemieckiego podobno koncentracyjnego. Odznaczona medalem za Warszawę i Warszawskim Krzyżem Powstańczym. Po wojnie jako sędzia w Wieluniu została w końcu lat 40-tych odesłana na emeryturę za odmowę wydania narzuconego jej wyroku na Akowca i za pochodzenie szlachecko-burżuazyjne. Otwiera kancelarię adwokacką i działa w organizacjach harcerskich./...../".

Na tym kończy się główny fragment relacji o ratowaniu Żydów w II-giej wojnie światowej przez rodzinę Bogny Lewtak-Baczyńskiej. Należy tu jeszcze dodać, że jedzenie dla dzieci żydowskich wynosiła także 12-letnia mama Bogny Lewtak-Baczyńskiej - Teresa Lubomira Lewtak-Stattler z domu Szuch, łączniczka Powstania Warszawskiego, bat. "Parasol", bat. "Żubr" oraz jej 13-letni brat Janusz Szuch powstaniec warszawski z bat. "Parasol", żołnierz ochrony gen. Niedźwiadka -Okulickiego. W mieszkaniu, w którym ukrył się przed obławą uciekinier z getta odbywały się regularne spotkania konspiracyjne jak i zamieszkiwały w nim wyżej wymienione niepełnoletnie dzieci - późniejsi żołnierze Powstania Warszawskiego. Kamienica na ul. Noakowskiego po numerem 12 to ta słynna kamienica, w której zawiązały się Szare Szeregi tworząc podwaliny polskiego Podziemia. Po wojnie jeden z uratowanych przez Aleksandra Szucha obywateli nie chciał ujawniać faktu uratowania mu życia przez Aleksandra Szucha, gdyż nie chciał ujawniać swojego pochodzenia. Ponadto nazwiska uratowanych jak i ratujących były zakonspirowane, aby w razie wpadki, nawet przy torturach, osoba pomagająca w ratowaniu Żydów nie obawiała się, że nie wytrzyma tortur i zdradzi tych którzy pomagali w akcji ratowania obywateli pochodzenia żydowskiego (lub tzw. "spalonych" uczestników konspiracji), lub że zdradzi samych uratowanych. W pamięci Aleksandra Szucha pozostało nazwisko pierwotne jak i nowo ofiarowane uratowanej przez niego rodzinie Arona Pinkasa wymienionej na początku powyższej relacji - ze względu na późniejsze przykre dla Aleksandra Szucha okoliczności związane z osobą przezeń uratowanego obywatela, a przekazane na początku powyższej relacji. Nowo ofiarowane nazwisko rodziny Arona Pinkasa zostało przekazane razem z powyższą relacją do archiwum Komitetu Dla Upamiętnienia Polaków Ratujących Żydów, aby nie robić przykrości żyjącym obecnie pod nowym nazwiskiem - ofiarowanym im przez Aleksandra Szucha w czasie II wojny światowej - członkom jego rodziny.

Martyrologii polskiej i żydowskiej w czasie II wojny światowej jest dedykowany autorski utwór Bogny Lewtak-Baczyńskiej z ok. 1989/1990 r. wydrukowany m. in. w jej autorskim wydaniu dwóch tomików poezji p.t. "Morderca niepoczętych i wiersze młodzieńcze i miłosne" BLB 1990 r., a następnie przetransponowany na poezję śpiewaną (utwór ten można wysłuchać w dziale nagrań MP3): "Alarmy" - słowa, muzyka i śpiew: Bogna Lewtak-Baczyńska, fortepian: Ewa Borkiewicz, album: "Ogród Odrzuconych" 1992,"Zaklęty Ogród Wyklętych i Odrzuconych"1997. Utwór ten na fortepian aranżowała Ewa Borkiewicz.

Więcej muzyki do słuchania w dziale: Wybrane utwory w mp3      góra ↑↑



Copyright © 2006 Well-Art       All rights reserved ! ®